niedziela, 16 lipca 2017

Red Hot Chili Pepper-prawie:)


Hej <3 
Dawno mnie tu nie było, więc postanowiłam spiąć tyłek i nie być gorsza od mojej mniejszej Immejowej połówki :D Agata napisała ostatnio o czerwonym, szczęśliwym kolorze na lato, tak się składa, że i w tej kwestii się nie różnimy. Wszystkie odcienie pomarańczu i czerwieni to mój must have na każdą porę roku, a jeśli chodzi o lato z tym kolorem się nie rozstaje chociażby to miała być szminka, czy góra od kostiumu kąpielowego. Dziś w menu długa sukienka z kuszącym rozcięciem, sporym dekoltem (nie mam w zwyczaju tak wszystkiego eksponować, ale dla uciechy męża robiącego zdjęcia ten jeden raz mogę;)) Cieliste botki-które wiem, że już miały swój czas świetności, aczkolwiek je lubię i chcę maksymalnie wykorzystać ich potencjał :D Ukochana torebka <3 o niej nie mam nic więcej do dodania-tylko, że to mój jeden z lepszych zakupów. Miał być pierścionek na full wypas :D wyjęłam nowiusieńki z opakowania i od razu coś się urwało, ale badziewie teraz robią...nie to nie była moja wina, że ciągnęłam za jego element z całej siły zamiast za żyłkę zabezpieczającą, wcale to nie ja :D Teraz przechodzę do zdjęć. Magiczne miejsce "zaraz obok" zawsze jak tam mnie wiatr przysyła budzą się wspomnienia sprzed roku, pięciu, czy dwudziestu lat, chyba każdy z nas takie ma :) Jak moja przedmówczyni jakiś czas wspomniała pochłaniają mnie przygotowania do wesela, tak też już uciekam, zostawiam Was z czerwienią sukienki i pięknymi widokami za moją pół-blond czupryną Buziaki Kinga:* 





























 Sukienka-H&M
Torebka-Zara
Okulary-Mango
Buty-DeeZee




sobota, 8 lipca 2017

summer vibes

Witajcie Immejowi czytelnicy :)
Dziś mam dla Was niezwykle ekskluzywną balkonową sesję i (uwaga tu prawdziwa niespodzianka) Agatę w sportowym obuwiu! Moja druga połowa zdecydowanie odmawia współpracy przy robieniu blogowych zdjęć. Kupił statyw, dzisiaj wręczył i radź sobie babo sama. No to sobie radzę i macie tu balkonowe efekty z poucinaną głową ;p. Mialam tylko chwilę na zdjęcia, następnym razem bardziej się przyłożę i ocalę głowę :)
Czerwień to mój zdecydowany numer jeden w palecie barw. Koronkowa bluzka w moim ulubionym kolorze- ZARA, Krótkie strzępione szorty z modnym żurawim haftem -TallyWeijl, buty-Adidas, zegarek -Reserved, katana -Levis, okulary- Asos, torebka-  Stradivarius
Zostawiam Was ze zdjęciami i wracam cieszyć się trwającym urlopem (dobra wracam spać, ale jutro się naciesze ;p)
Śledźcie uważnie nasz fan page na fb nowy konkurs tuż, tuż :)
Buziaki:*

sobota, 1 lipca 2017

Stay Classy


Witajcie drodzy blogowi czytelnicy ;*


Za kilka godzin uciekam do Gdyni naładować baterię. Zanim to nastąpi mam dla Was szybki set :) Wróciłam do swoich ulubionych kolorów, styl pozostał niezmienny, jak wiecie raczej ciężko u mnie o sportowe zestawienia, dużo lepiej czuję się w kobiecych stylizacjach.


Jak widzicie, jakość zdjęć diametralnie różni się od tego, co wam tu do tej pory prezentowałam. Za obiektywem stanął Grzegorz Makiła. Cała blogowa sesja trwała ok. 20 minut. Niestety zazwyczaj na wszystko brakuje mi wolnej chwili, tym bardziej chylę czoła przed Grzegorzem za świetne efekty pod presją czasu.
Chciałam w imieniu swoim i drugiej immejowej Kingowej połówki podziękować Wam za wszystkie miłe słowa. Po ostatnim poście obiecałam sobie, ze będę tu częściej. Każdy taki pozytywny komentarz, czy miła wiadomość daje nam dużo radości. Z całego serca dziękujemy <3


Hiszpanki kradną kolejny sezon i są jednym z moich ulubionych wakacyjnych trendów. Bluzka to zakup z H&M, skórzana spódnica Tally Weijl (mam ogromną słabość do skórzanych ubrań, spodenek, spódnic i spodni ;p.), botki typu open toe CCC (bardzo wygodny model), Złoty pasek to zakup z ASOS, kolczyki H&M, torebeczkę z frędzlami kupiłam w Belgii , ale nie trudno o podobny model w Polsce.
Mam nadzieję, że fotografie przypadną wam do gustu równie mocno, jak mi :).

Buziaki,
Aga :*
























poniedziałek, 19 czerwca 2017

baby pink


Witajcie drodzy czytelnicy :)
 Zanim przejdę do meritum (czyli opisu stylówki) dodam od siebie kilka słów na temat tego, co działo się tutaj na blogu. OSTATNI raz we wpisie poruszam temat hejtu, komentarzy których nie możemy (i nie chcemy publikować) i dziwnych zachowań osób komentujących. Więcej do tego nie wrócę, bo tylko na to czekają takie hieny, gorączkowo odświeżając stronę po 100 razy dziennie by sprawdzić, czy któraś z nas już zdążyła odpowiedzieć na napisany w pocie czoło kolejny zjadliwy tekst.
Od początku założenia bloga wiedziałyśmy, z czym to się wiąże. Czytałam tu na swój i nie tylko temat najróżniejsze dyrdymały. W ciąży byłam dla hejterek za gruba, po porodzie za chuda, za dużo się maluję, za mało się maluję, mam za bardzo napompowane usta (przy okazji uświadomię Cię kochany anonimie, że czasem używam konturówki, a nie igły z kwasem hialuronowym), a w ogóle to z Kingą uważamy się za księżniczki, a jesteśmy paskudne. W ciąży było mi trochę przykro. Zastanawiałam się, kto normalny pisze kobiecie w 8, czy 9 miesiącu, że wygląda jak grubas.. Dziś z jednej strony uważam, że to zabawne. Ktoś poświęca czas, żeby wejść na bloga, obejrzeć zdjęcia, przeczytać tekst (mimo że przecież tak okropnie mu się na nas patrzy), a potem jeszcze komentować to w taki złośliwy sposób. Najgorsza jest postawa takich osób. Wydaje im się, ze z pokorą muszę przyjmować każdą złośliwość, a najlepiej jeszcze dziękować za opinie. Nie jestem osobą, która z uśmiechem na ustach nadstawia drugi policzek, ani w normalnym życiu, ani w internecie. Jeżeli masz coś do powiedzenia, dlaczego ukrywasz się bezpiecznie pod anonimowym nickiem? Nie wchodzę w żadne internetowe pyskówki. Nie robiłam tego wcześniej ani tym bardziej teraz będąc mamą. Odpowiedź sobie sama droga anonimowa „koleżanko” pisząca, o tym, że sama masz dzieci, czego ich nauczysz, sącząc jad w sieci.
Wszelkie granice zostały przekroczone, gdy w dyskusje zaczęto wciągać osoby trzecie. Komentarze o jakichkolwiek innych osobach NIGDY nie będą tutaj publikowane. Swoją drogą, jak obsesyjnie trzeba śledzić życie drugiej osoby, by zaczynać temat byłych partnerów sprzed kilku ładnych lat? 
Ostatnia sprawa. Wypowiedzi  tupu "Uważacie się za księżniczki, nie każdemu się podobacie (o czym ta urocza koleżanka przypomina w prawie każdym pisanym przez siebie komentarzu). Sprawa jest jasna JA SIĘ SOBIE PODOBAM. Koniec kropka. Nie muszę być atrakcyjna dla tej, czy tamtej kobiety, która wytknie mi to na blogu, czy dla każdego napotkanego faceta. Ilu ludzi tyle gustów, ale najważniejsze jest, co ja myślę, patrząc na siebie w lustrze. Czy naprawdę lepiej byłoby, gdybym odpisywała "tak masz rację, jestem bardzo brzydka" Dlaczego ktoś ma decydować, o tym, czy ja siebie lubię, czy nie? Życzę każdej kobiecie, żeby czuła się dobrze w swoim ciele. Szczęśliwa kobieta po prostu zajmuję się sobą, nie wylewa swoich frustracji jako anonim.
„Nic bardziej nie czyni kobiety piękną niż jej wiara we własne piękno” Tego się trzymajmy kobietki!

Zdjęcia robione jakiś miesiąc temu, dlatego bluzka ma taką, a nie inną długość rękawa. Nie przepadam za pastelami, najlepiej czuje się w bieli, czerni i czerwieni. Tym razem zrobiłam wyjątek i postawiłam na beż i pudrowy róż.
Jak już wiecie, jestem fanką koturn i obcasów. Beżowe cudeńka, kupiłam na stronie https://www.renee.pl/. Ołówkowa spódnica to dół od kompletu z http://xstritfashion.pl/, crop top z długim rękawem jest z New Look, a torebka Guess (dostępna na Zalando)
Biżuteria to tez typowo sieciówkowe zakupy. Choker-Zara, zegarek-Reserved


Zostawiam Was ze zdjęciami :)

Aga :)