poniedziałek, 19 czerwca 2017

baby pink


Witajcie drodzy czytelnicy :)
 Zanim przejdę do meritum (czyli opisu stylówki) dodam od siebie kilka słów na temat tego, co działo się tutaj na blogu. OSTATNI raz we wpisie poruszam temat hejtu, komentarzy których nie możemy (i nie chcemy publikować) i dziwnych zachowań osób komentujących. Więcej do tego nie wrócę, bo tylko na to czekają takie hieny, gorączkowo odświeżając stronę po 100 razy dziennie by sprawdzić, czy któraś z nas już zdążyła odpowiedzieć na napisany w pocie czoło kolejny zjadliwy tekst.
Od początku założenia bloga wiedziałyśmy, z czym to się wiąże. Czytałam tu na swój i nie tylko temat najróżniejsze dyrdymały. W ciąży byłam dla hejterek za gruba, po porodzie za chuda, za dużo się maluję, za mało się maluję, mam za bardzo napompowane usta (przy okazji uświadomię Cię kochany anonimie, że czasem używam konturówki, a nie igły z kwasem hialuronowym), a w ogóle to z Kingą uważamy się za księżniczki, a jesteśmy paskudne. W ciąży było mi trochę przykro. Zastanawiałam się, kto normalny pisze kobiecie w 8, czy 9 miesiącu, że wygląda jak grubas.. Dziś z jednej strony uważam, że to zabawne. Ktoś poświęca czas, żeby wejść na bloga, obejrzeć zdjęcia, przeczytać tekst (mimo że przecież tak okropnie mu się na nas patrzy), a potem jeszcze komentować to w taki złośliwy sposób. Najgorsza jest postawa takich osób. Wydaje im się, ze z pokorą muszę przyjmować każdą złośliwość, a najlepiej jeszcze dziękować za opinie. Nie jestem osobą, która z uśmiechem na ustach nadstawia drugi policzek, ani w normalnym życiu, ani w internecie. Jeżeli masz coś do powiedzenia, dlaczego ukrywasz się bezpiecznie pod anonimowym nickiem? Nie wchodzę w żadne internetowe pyskówki. Nie robiłam tego wcześniej ani tym bardziej teraz będąc mamą. Odpowiedź sobie sama droga anonimowa „koleżanko” pisząca, o tym, że sama masz dzieci, czego ich nauczysz, sącząc jad w sieci.
Wszelkie granice zostały przekroczone, gdy w dyskusje zaczęto wciągać osoby trzecie. Komentarze o jakichkolwiek innych osobach NIGDY nie będą tutaj publikowane. Swoją drogą, jak obsesyjnie trzeba śledzić życie drugiej osoby, by zaczynać temat byłych partnerów sprzed kilku ładnych lat? 
Ostatnia sprawa. Wypowiedzi  tupu "Uważacie się za księżniczki, nie każdemu się podobacie (o czym ta urocza koleżanka przypomina w prawie każdym pisanym przez siebie komentarzu). Sprawa jest jasna JA SIĘ SOBIE PODOBAM. Koniec kropka. Nie muszę być atrakcyjna dla tej, czy tamtej kobiety, która wytknie mi to na blogu, czy dla każdego napotkanego faceta. Ilu ludzi tyle gustów, ale najważniejsze jest, co ja myślę, patrząc na siebie w lustrze. Czy naprawdę lepiej byłoby, gdybym odpisywała "tak masz rację, jestem bardzo brzydka" Dlaczego ktoś ma decydować, o tym, czy ja siebie lubię, czy nie? Życzę każdej kobiecie, żeby czuła się dobrze w swoim ciele. Szczęśliwa kobieta po prostu zajmuję się sobą, nie wylewa swoich frustracji jako anonim.
„Nic bardziej nie czyni kobiety piękną niż jej wiara we własne piękno” Tego się trzymajmy kobietki!

Zdjęcia robione jakiś miesiąc temu, dlatego bluzka ma taką, a nie inną długość rękawa. Nie przepadam za pastelami, najlepiej czuje się w bieli, czerni i czerwieni. Tym razem zrobiłam wyjątek i postawiłam na beż i pudrowy róż.
Jak już wiecie, jestem fanką koturn i obcasów. Beżowe cudeńka, kupiłam na stronie https://www.renee.pl/. Ołówkowa spódnica to dół od kompletu z http://xstritfashion.pl/, crop top z długim rękawem jest z New Look, a torebka Guess (dostępna na Zalando)
Biżuteria to tez typowo sieciówkowe zakupy. Choker-Zara, zegarek-Reserved


Zostawiam Was ze zdjęciami :)

Aga :)